czwartek, 7 marca 2013

Tortilla


Tortilla już u mnie była. Dzisiaj też będzie, ale inna. Robię ją zawsze jak chcę mieć szybki obiad. Placki tortillowe nie są pracochłonne ani skąplikowane. Można jednocześnie przygotowywać inne składniki dania, sałatę, albo mięso. I obiad gotowy w kilkanaście minut.




 
 
 
Składniki;
 
Tutaj jest przepis na ciasto.
sałąta lodowa,
ser feta,
czerwona fasola,
cebula,
ogórek,
pomidor,
pierś z kurczaka
 
 
Placki tortillowe zrobić według przepisu, mięso uzmażyć, warzywa i ser pokroić. Ponadziewać placki. Można je podgrillować, albo zjeść od razu.:)
 
 
 







wtorek, 5 marca 2013

Kebab

Kebab, najogólniej rzecz ujmując, to potrawa kuchni orientalnej. Istnieje ponad dwadzieścia odmian kebabów, w zależności od miejsca, w którym są one robione, rodzaju mięsa i sposobu podawania. 
Tradycja głosi, że potrawa została wymyślona przez średniowiecznych perskich żołnierzy, którzy używali swoich mieczy do pieczenia nad ogniem kawałków mięsa. Prawo do pierwszego kebaba roszczą sobie również Grecy. Podczas wykopalisk przeprowadzonych na greckiej Santorini w 1975 roku odkryto kamienne grille z obrotowymi szpadkami do szaszłyków, stosowane najprawdopodobniej już w XVII w p.n.e. co pozwala wysnuć wniosek, iż kebab znano już w starożytności.
Nie mam co prawda w kuchni obrotowego rożna, ale poradziłam sobie z kebabem. 
Nie jest to taki typowy "polski" kebab jaki znamy z rodzimych budek z kebabami. Nie będzie tu tłustych majonezowych sosów, przewagi kapusty nad mięsem, ani wolę nie wiedzieć czego jeszcze nie. Będzie to taka moja "odchudzona" wariacja na temat kebaba. Zrobiłam go w chlebie pita, kapustę zastąpiłam roszponką, a majonez baaardzo ostrym sosem paprykowym. Warto było.
A, i zdjęcia dzisiaj inne. Słońce było i nie było i taki miszmasz jest.







Składniki;

Chlebek pita;

3 szklanki mąki pszennej
1 i 1/4 szklanki wody
3 łyżki oliwy
łyżeczka soli
50 g drożdzy


Drożdże rozpuścić w ciepłej wodzie. Mąkę i sól przesiać do miski, wlać oliwę, drożdże i wyrobić gładkie ciasto. Zostawić na godzinę do wyrośnięcia. Wyrośnięte ciasto podzielić na 6-8 części. Z każdej części zrobić kulkę i delikatnie ją spłaszczyć lub rozwałkować na kształt koła. Zostawić na 20 minut do wyrośnięcia. Piekarnik nagrzać do 250 stopni. Włożyć pustą blachę, żeby się nagrzała. Placki "spuchną" jeśli piekarnik i blachy będą mieć bardzo wysoką temperaturę. Chlebki ułożyć na papierze do pieczenia, posmarować oliwą i delikatnie umieścić na gorącej blasze. Piec ok 10 minut.









Dodatki;

pierś z kurczaka
dobra przyprawa do kebaba

opakowanie roszponki
kawałek włoskiej kapusty (opcjonalnie)
czerwona cebula
2 pomidory
średnia marchewka

słoiczek paprykowego keczupu
łyżeczka chili w płatkach





Mięso pokroić, doprawić. Udusić lub usmażyć. Warzywa pokroić, wymieszać z roszponką. No i sos. Napisałam, że sos jest bardzo ostry, paprykowy. Użyłam do niego gotowego, łagodnego keczupu paprykowego, który robimy co roku z mamą, nie będę teraz przepisu podawać, ale można go zastąpić ulubionym keczupem, albo mieszanką pomidorów z puszki i zmiksowanej papryki. Ostrości sosowi nadało chili w płatkach. namoczyłam je w łyżce ciepłej wody i wymieszałam z sosem. 
Chlebki delikatnie rozcinamy na kształt kieszonki, smarujemy sosem, "nadziewamy" mięsem i sałatką.
Proste! Smaczne.












niedziela, 3 marca 2013

Różowe naleśniki

Nie wiadomo kto i kiedy usmażył pierwszego naleśnika, przypuszczalnie miało to miejsce już w starożytności. Największe prawa roszczą sobie Włosi twierdząc, że naleśniki wynaleziono w XVI wieku we Florencji, a włoska księżna Katarzyna Medycejska zabrała przepis ze sobą do Francji. I to właśnie z Francji pochodzą chyba najsłynniejsze na świecie Crepes Suzette. Naleśniki można podawać chyba ze wszystkim, na słodko i wytrawnie. Nie jest to danie specjalnie skomplikowane. Każdy ma swój ulubiony przepis. Zazwyczaj robi się je "na oko". Nie zrobię dziś Crepes Suzette, dziś zrobimy różowe naleśniki. :)






Różowe naleśniki 

Składniki;

100 g mąki 
200 ml mleka
50 ml wody gazowanej
2 jajka
szczypta soli
łyżeczka oleju
opcjonalnie olej do smażenia
łyżeczka soku z buraka

Dodatki;

dżem truskawkowy
biały ser utarty z cukrem i wanilią


Roztrzepujemy jajka z wodą i mlekiem. Dodajemy przesianą mąkę i sól. (Ja dodaję łyżeczkę oleju, wtedy nie muszę już smarować patelni podczas smażenia.)Do gotowego ciasta dodajemy łyżeczkę soku z buraka.
Smażymy cieniutkie naleśniki. (Ja smażę tylko z jednej strony)
Gotowe naleśniki smarujemy tym czym lubimy najbardziej, ulubionym dżemem, serem, czekoladą, bitą śmietaną. Składamy na pół i zwijamy w trąbkę- różę. 
Mniam!









piątek, 1 marca 2013

Historia pewnej kiełbasy

Kto choć raz jadł własnoręcznie zrobioną kiełbasę ten wie, że już żadna inna nie będzie mu tak smakować.
Przede wszystkim chodzi tutaj o jakość. W odróżnieniu od sklepowej kiełbasy wiemy co jemy. 
Kiełbasę chciałam zrobić już dawno. Tak od początku do końca. Sama chciałam wybrać mięso, zająć się jego obróbką, poczuwać przy wędzarni. Wiedziałam, że nie będzie to łatwe, zwłaszcza, że nigdy tego nie robiłam. Ale jak się okazało najtrudniejszą częścią tego przedsięwzięcia było znalezienie odpowiedniego mięsa. Nie chciałam kupić mięsa w sklepie. Z powodów oczywistych, chciałam mieć pewność, iż nie pochodzi ono z hodowli, nastawionej na ilość a nie na jakość, gdzie świnie żyją w stresie w betonowych chlewach. Chciałam też mieć tę pewność, że moje mięso nie jest czymś innym niż zamierzałam kupić, np "popularną" ostatnio koniną. Zależało mi na kupnie mięsa z małego gospodarstwa, gdzie świnia mieszka sobie w małym chlewiku, może chodzić sobie po podwórku i taplać się w błocie. Chciałam mieć szczęśliwą świnkę. Pewnie to naiwne. Było trudno. Mało kto ma teraz prosiaka na wsi... Jak już znalazłam "producenta", to miesiąc wcześniej zapisałam się na swoją "ćwiartkę" i czekałam w kolejce na wyznaczoną sobotę, kiedy miał się odbyć ubój. Bardzo też chciałam iść na świniobicie.
Nie boję się, nie brzydzę. Jedno z moich pierwszych wspomnień z dzieciństwa to właśnie świniobicie. Co prawda nie widziałam tego strasznego mordu, ale pamiętam dom pełen ludzi, dzielenie mięsa na części, smażenie boczku, robienie kiełbasy, gotowanie kaszanki, straszenie młodszej siostry świńskim uchem. Pomimo, iż była to ciężka praca, było bardzo wesoło, a przede wszystkim było mnóstwo pysznego jedzenia . Może właśnie dlatego chciałam przeżyć to znowu, poczuć tą atmosferę. Niestety zostałam wystawiona do wiatru. Świniobicie odbyło się wcześniej. Nie jestem pewna, czy moja mama nie maczała w tym palców i celowo nie powiedziała  mi o zmianie terminu. Chyba nie chciała, żebym tam poszła, nie wiem czy się bała, że jednak się przestraszę, czy sama się bała, że ma nienormalne dziecko. Jak przyjechałam do domu mięso już czekało.

Może moja pierwsza kiełbasa (do spółki z mamą i siostrą) nie była bardzo wyszukana, ani za specjalnie skomplikowana, ale była pyszna. Wszakże od czegoś trzeba zacząć. Chciałam napisać więcej o samym procesie dzielenia mięsa, przygotowywania osłonek, o rodzajach wędzenia, ale nie czuję się specjalistą, i pewnie nikt nie doczyta tego do końca. Do dzieła! 







Składniki;

2 kg wieprzowiny (łopatka, szynka)
1 kg wołowiny
1 kg (razem) boczku i słoniny
10 dag soli
2 łyżeczki czarnego pieprzu
6 ząbków czosnku
nie dodawałyśmy saletry



Oba rodzaje mięsa oczyszczamy z błon, myjemy, osuszamy, kroimy na kawałki. Dodajemy sól i pieprz.  Gotową mieszankę trzeba zostawić pod przykryciem na noc w chłodnym miejscu. 
Następnego dnia mięso trzeba zemleć w maszynce o grubych oczkach. (Mama pożyczyła od sąsiada starą oldschoolową maszynkę do mięsa z lejkiem do kiełbasy, nie zrobiłam ładnego zdjęcie, ale mam fajny rysunek, który znalazłam w książce o wyrobie kiełbasy). Czosnek przeciskamy przez praskę i łączymy z mięsem. Wyrabiamy aż masa stanie się kleista. Zamieniłyśmy sitko z maszynki na lejek. Na lejek trzeba ostrożnie nałożyć osłonkę, którą będziemy nadziewać (można kupić sztuczne osłonki białkowe, kolagenowe, albo użyć naturalnych, czyli odpowiednio przygotowanych jelit wieprzowych). Mięso "przekręcamy " przez maszynkę. Podczas nadziewania trzeba pilnować aby osłonki były dość ciasno wypełnione. Napełnione jelita trzeba uformować w kiełbasy, najlepiej dwukrotnie je skręcając.
Gotowe kiełbasy wędziliśmy w zimnym dymie na drewnie olchowym i wiśniowym prawie cały dzień.  Tak uwędzoną kiełbasę należy sparzyć. Nasza kiełbasa kąpała się 20 minut w prawie wrzącej wodzie (ok 90 stopni). 

Plany były wielkie, mieliśmy część zabrać ze sobą, podzielić się ze znajomymi. Nie starczyło dla nikogo na "wałówkę". Zjedliśmy wszystko w domu. :)



















wtorek, 26 lutego 2013

Stromboli- pizza bagietka

No tak, nie było mnie długo. Powrót musi być spektakularny. Dziś będzie coś ekstra! Stromboli.
Stromboli to włoska wyspa położona na morzu Tyrreńskim, ale stromboli to też nazwa popularnej w USA potrawy. Składa się ona z kilku rodzajów serów i włoskich wędlin, między innymi salami, bresaola, capicola, zawiniętych w tradycyjne włoskie ciasto chlebowe. Najprawdopodobniej stromboli powstało w 1950 roku w Essington niedaleko Filadelfii a jej ojcem jest Nazzareno Romano. Ta włosko- amerykańska kanapka swą nazwę zawdzięcza Williamowi Schofieldowi, bliskiemu przyjacielowi Romano, który zainspirowany filmem Roberto Rosselliniego "Stromboli, ziemia Bogów", a zwłaszcza grającą w nim Ingrid Bergman, poprosił Nazzareno aby tak nazwał nowe danie.*
Nie jest znana oryginalna receptura ciasta na stromboli, dlatego też jest kilka przybliżonych przepisów, które każdy przystosowuje do siebie. Ja zazwyczaj wykorzystuję podstawowy przepis na ciasto na pizze. I tak jest chyba najbezpieczniej. Sprawdzony przepis, który zawsze się udaje
Robimy.


   



Składniki;
ciasto na pizzę i sos, ja korzystam z tego przepisu
salami,
ulubiony ser,
bazylia,
cebula,
ogórek kiszony


Gotowe ciasto dzielimy na 4 części. Rozwałkowujemy na prostokątny placek. Każdą część smarujemy sosem, układamy dodatki. Zlepiamy brzegami do środka, formujemy kształt bagietki. Nacinamy wierzch.
Pieczemy 10-15 minut w temperaturze 250 stopni. 
Smacznego! :)











*źródło; http://www.romanostromboli.com/

środa, 5 grudnia 2012

Smalec

Smalec to niekwestionowany król prawie każdej imprezy. Mimo, że smalec to samo zło, bo w 99% składa się z tłuszczu, to odpowiednio doprawiony jest w stanie skusić każdego. Pajda chleba ze smalcem i ogórek kiszony to już danie kultowe na wszelkiego rodzaju festynach. Warto stać w kolejce, ale można też zrobić smalec samemu. Najlepszy to taki z dodatkiem skwarek i mięsa.  Dziś pokażę jak bez większych trudności zrobić smalec w domu. Jestem pewna, że podbije serca i żołądki! :)






Smalec

Składniki; 

1 kg podgardla
cebula 
kwaskowe jabłko (najlepiej szara reneta)
3 ząbki czosnku
łyżeczka majeranku
sól, pieprz


Podgardle kroimy w małą kostkę. Smażymy aż wytopi się tłuszcz a kawałki podgardla zamienią się w skwarki. Wyjmujemy je z tłuszczu. Jabłko ścieramy na tarce o grubych oczkach, cebulę kroimy w drobną kostkę, czosnek przeciskamy przez praskę. Dodajemy do tłuszczu i chwilę smażymy, tak aby cebulką się delikatnie zeszkliła. Doprawiamy solą, pieprzem i majerankiem. Na końcu dodajemy skwarki. Ja zawsze kroję je na mniejsze kawałki albo mielę. Przelewany tłuszcz do naczynia, w którym ma zastygnąć. Studzimy i odkładamy w chłodne miejsce. I czekamy. A potem jemy! Koniecznie z ogórkiem kiszonym.











poniedziałek, 3 grudnia 2012

Chleb

Chleb to jeden z podstawowych składników codziennej diety. Mimo iż znany jest już od niemal 10 tysięcy lat nie każdy umie go zrobić. W dzisiejszych czasach domowe pieczenie chleba to niemal luksus. Nie każdy może sobie na to pozwolić. Chleb wymaga dużo czasu, uwagi i cierpliwości. Jest pracochłonny i kapryśny.
A jednak wyrabianie ciasta, zapach pieczonego chleba, chrupiąca skórka i ten smak, którego nie można porównać z żadnym innym chlebem, wart jest zachodu. Mimo iż na początku nie zawsze się uda, satysfakcja związana z faktem, że je się chleb, który się samemu upiekło uzależnia. I chce się więcej...
Pierwszy chleb, który zrobiłam, z perspektywy czasu wydaje się łatwy. Nie  był to chleb na zakwasie, nie wymagał wyrabiania. Właściwie zrobił się sam. Dopiero później się okazało, że chleb, ten na zakwasie to wyższa szkoła jazdy. Ale po kolei. Najpierw przepis na ten najprostszy. W sam raz na chlebowy debiut.









Chleb 

Składniki;

3 szklanki mąki pszennej ( na pierwszy raz taka będzie najlepsza)
ok 340 ml wody 
łyżeczka soli
5 g świeżych drożdży 
pieprz

garnek żeliwny, lub żaroodporne naczynie kamionkowe 



Mąkę przesiać do miski. Wsypać sól i pieprz. Dodać pokruszone drożdże i wodę. Wyrobić ciasto. Będzie dosyć klejące, ale takie ma być. Przykryć ściereczką. Odstawić na ok 14 godzin do wyrośnięcia, w temperaturze pokojowej. Następnego dnia przełożyć ciasto na stolnicę obsypaną mąką. Krótko i delikatnie wyrobić. Odstawić do wyrośnięcia na 2 godziny w ciepłe miejsce. Piekarnik rozgrzać do 150 stopni C. Garnek lub naczynie, w którym będziemy piec chleb włożyć do piekarnika. Gdy temperatura osiągnie 250 stopni, wyjąć naczynie i ostrożnie przełożyć do niego ciasto. Piec pod przykryciem 30 minut. Kolejne 15-20 minut bez przykrycia, żeby chleb się zarumienił. Po upieczeniu chleb przełożyć na kratkę, żeby ostygł. Gotowe! :)